Autor

Możesz w tym miejscu dodać jakieś informacje o sobie, albo użyć jako dodatkowe miejce na linki ;)

2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj

Link :: 01.05.2010 :: 23:52

Blog to jednak dobra rzecz :)  jednak nigdy jakoś nie wystarcza  mi cierpliwości i pasji na tyle by poprowadzić go trochę dłużej. Ale systematyczność i harmonia są przecież nudne. Zamarzył mi się fotoblog, bo uwielbiam zdjęcia... fotoblog jest dla mnie wspaniałym rozwiązaniem. Lubię sobie czasem tak popisać, bo coś opowiem, a nikt nie 'musi' tego słuchać, chce to czyta, nie to nie.

 


Dzisiaj dopadła mnie jedna z tych okropnych sobót. nie mam gdzie i z kim wyjść. Trudno sobie wyobrazić, że siedemnastoletnia dziewczyna praktycznie każdą sobotę spędza sama w domu. Jakoś do tego przywykłam, ale nadal mnie to drażni, kiedy pomyślę sobie, że mogłoby to wszystko dużo ciekawiej wyglądać. Tym bardziej, ze jest długi weekend. Pocieszam się jedynie myślą, że pod koniec tygodnia jedziemy na plener do Kamionu. Zapowiadają się ciekawe dwa dni :D

W ogóle starsza siostra może być fajna! :)


Też można się z nią dobrze bawić :D





Komentuj (1)



Link :: 02.05.2010 :: 21:27

Kolejny nudny dzień, do tego taki, który nie zaczyna się dość przyjemną pogodą na dworze i w moim wnętrzu. Wszystko jest OK, ale wystarczy, że coś pójdzie źle, to okazuje się, że wszystko jest jakoś nie tak. Tylko nie ja jedna jestem na świecie, i ludzie większe kłopoty mają. Ze wszystkim można sobie poradzić. Wiosna jest! Caly czas mam nadzieję, że wszystko się zmieni na lepsze :)

Dzisiaj byli u nas Nina z Arkiem i dostaliśmy zaproszenia na wesela. Ja również jestem zaproszona, tylko z osobą towarzyszącą i kompletnie nie mam z kim iść. Oby ten problem szybko się rozwiązał :]


Śliczne jest to zaproszenie :)

Tak w ogóle mam ogromną ochotę gdzieś wyjść, na jakąś imprezę. Naprawdę z tym życiem trzeba coś zrobić! Bardzo spodobała mi się ta piosenka, świetna jest :D

We belong to the music

Ostatnio mam straszną ochotę cofnąć czas, przynajmniej tak do ostatnich wakacji powrócić. Bo późniejsze miesiące to była porażka. choć ostatnie wakacje nie należały do najlepszych to chyba jeszcze nie było tak najgorzej. Boję się pomyśleć jak będą wyglądać te. Znudziłam się tym wszystkim. 

Powiedz mi, że nie jestem, aż tak złym człowiekiem :)

A Bruno przechodzi sam siebie. On jest CUDOWNY. Kocham go

Jednak mieć takiego zwierzaka to wspaniała rzecz. 


Komentuj (0)



Link :: 05.05.2010 :: 23:54

Teraz na własnej skórze, a raczej w własnym umyśle doświadczam bardzo długo wyczekiwanego, teraz tak dziwnego a za razem bardzo przyjemnego uczucia. Chodzi mi o radość i brak przejmowania się masą niepotrzebnych rzeczy dookoła. Poczucie... szczęścia? Tak! Mimo tego, że jakoś inaczej wyobrażałam sobie moje życie obecne, co nawet było realne, to i tak ciesze się, że jest spaprane w taki a nie inny sposób, bo na sposób jedyny i niepowtarzalny, taki 'tylko mój'. Ale tak na serio, to jeszcze nigdy tak jak teraz nie miałam ochoty cofnąć czas, chociaż do ostatnich wakacji. Nie mam pojęcia na ile to wszystko by się zmieniło... cóż, teraz to i tak nie ma sensu tego rozpamiętywać. Co było to minęło i trudno, jutro też jest dzień :D.

Ostatnio trwał dla mnie taki stan przejściowy między beznadzieją a "fajnością". A teraz w końcu powróciłam do siebie. To jest dla mnie bardzo ważne.  Dotarło także do mnie, że muszę wyjść z tego szczeniackiego pojęcia miłości. Jeśli czasem coś nie wychodzi to trudno, Widocznie tak miało być. Mimo tego, że jakoś boję się zbliżających wakacji, to i tak wydaje mi się, że będzie fajnie :). Jednak wszystko się tak niezmiennie zmienia. W dorastaniu, w upływie czasu najgorsze jest to jak miesza się do naszych przyjaźni i znajomości, co tworzy czasem nieodwracalne zmiany, jak brak tlenu dla mózgu. A przyjaźń i znajomi, ogólnie życie towarzyskie jest bardzo ważne dla człowieka, tego nie można popsuć. 

Plener jest przełożony. Mam nadzieję, że się w ogóle odbędzie :D.

Spędziłam u Darii bardzo miłe popołudnie, i w końcu obejrzałam jakiś porządny film. "Hancock" bardzo mi się podobał, w ogóle lubię Will'a Smith'a :]



Komentuj (0)



Link :: 10.05.2010 :: 16:55

Zauważyłam, że wiosna z roku na rok jest coraz piękniejsza. Ta zieleń jest taka przyjemna i optymistyczna., na dodatek ten cudowny zapach jaki unosi się w powietrzu. W sobotę padał deszcz, i mimo tego, że był dość ulewny to taki przyjemny :). Z braku zajęć w sobotni wieczór poszłam na spacer. Uwielbiam to. Cisza spokój, ciemno, nigdzie nikogo nie ma, a powietrze pachnie deszczem. Do tego wszystkiego ten dźwięk deszczu i w ogóle wszystkiego. W stawie nawet słyszałam jak rechocze żaba. wiem, że jestem nienormalna, ale uwielbiam to :D.

Biorąc pod uwagę ostatni czas, to kilka dni temu uświadomiłam sobie, że 'znikam'. Rozumiem przez to to, że tracę kontakt z innymi osobami a one o mnie zapominają, więc ja znikam z ich życia. To jest głupie i przykre, bo człowiek chce, a czasem nie ma się do kogo odezwać, w skutek czego zatraca zdolność normalnego prowadzenia rozmowy. 

Jejku, ja chyba za bardzo wdaję się w rozmyślanie nad egzystencją. :P

Ale jak by nie patrzeć, ten weekend spędziłam potwornie nudnie. I czasem nawet już się ciesze, że idę w poniedziałek do szkoły, bo sobie posłucham jak dobrze bawiły się koleżanki. Ciekawe czy to wynika z tego, że ja po prostu nie mam co robić, albo, że ja po prostu taka jestem. Nie wiem. Teraz to się boję tylko jutrzejszej wywiadówki i co mama powie. Jeszcze nigdy nie wywoływało to u mnie takiego strachu. Nie mam pojęcia, czy powód do zmartwień jest czy nie ma. Staramy się nie martwić :)

Dzisiaj pójdę sobie tylko jeszcze do biblioteki, żeby książki oddać. Ściślej mówiąc to jedną: "I wciąż ją kocham" Nicolasa Sparksa. Pisze świetne książki, tylko może mogły by się trochę lepiej kończyć. Ale w sumie, w życiu nic nie jest idealnie, tak jak w tych książkach. Warto ją przeczytać. Teraz tylko pozostał mi film na podstawie tej książki z moim ulubionym aktorem :D.   Następne w kolejce są: "Słomiana wdowa" Ilony Czarkowskiej i "Brida" Paula Coelho. 

a to już niedziela :)  (i ten tyłek Bruna, wszędzie musi się załapać)

uwielbiam robić mu zdjęcia :]


Komentuj (0)



Link :: 11.05.2010 :: 21:14

Wcale nie jest tak źle jak się tego spodziewałam. Mama oczywiście zadowolona nie była, ale specjalnie oburzona też nie. Tylko potwierdziła to co ja już od dawna wiem i od (niestety) niedawna zaczęłam wcielać w życie. Czyli są powody do radości. Jutro tylko 4 godzinki, później do kina na film o Korczaku. Ciekawie. Chwała maturom! :D Dzięki temu kończymy wcześniej i mamy luźniejsze lekcje w te piękne majowe dni. Dzisiaj choć poranek tego nie zapowiadał popołudnie było bajeczne, a ja się chyba odrobinkę nawet opaliłam :). Mam nadzieję, że fryzjer będzie miał jutro chwilę, bo koniecznie muszę coś z tymi włosami zrobić. Zachciało mi się zimą krótkich włosów to teraz mam... 

A teraz do nauki!


Komentuj (0)



Link :: 17.05.2010 :: 23:10

"-Dlaczego nie było Cię dziś w szkole? Chora jesteś?

 -Nie. Deszcz pada."


Tym sposobem przedłużyłam sobie weekend. Taka jest moja mama, że warunki pogodowe są najważniejsze. Każdy musi mieć na jakimś punkcie bzika :).

"Od tygodnia leje w mym mieście. Ścieka wilgoć po sercu i palcie."

Jest strasznie. Pogoda stała się tak okrutna, że nawet ja nie mam ochoty na robienie deszczowych zdjęć i czubka nosa nie wychylam na dwór. Jest potwornie zimno! Tęsknię za prawdziwym majem. Ani się poopalać, pobiegać, pojeździć na rowerze... nic! Lubię deszcz, ale wyznaję też zasadę: co za dużo to niezdrowo. 

Tak w ogóle to mówiąc o sprawach ważniejszych niż pogoda to chyba jest całkiem dobrze :). Warto jest czasem posłuchać tego co mają nam do powiedzenia inni. Daria w ciągu naszych ostatnich rozmów ilekroć ja zaczynałam swoje wywody to ona powtarzała, że co było to minęło, a czasu się nie wróci. I może dobrze? Nie wiem, ale już mnie to nie rusza. Ma rację, zostawiam to co było. Nawet piosenka która akurat leciała podczas mojej nocnej , sobotniej wyprawy w samochodzie i to przypomniała: "to co było już minęło" (Anna German Greckie wino , ładna piosenka). I w sumie dobrze mi z tym :D. 

Jak już wyżej wspomniałam, sobotnią noc spędziłam poza domem. To była noc muzeów i wybrałam się do miejscowego muzeum na otwarcie nowej wystawy i zwiedzanie innych i w ogóle skorzystać z innych atrakcji jakie były przygotowane. Wiem, że teraz będę co rok, jeździć na noc muzeów :D. Niestety nie wzięłam, ze sobą aparatu, ale jak coś pojawi się na stronie muzeum to się podzielę. Przynajmniej połączyłam przyjemne z pożytecznym, ponieważ była wystawa z Krakowa "Poczet królów Polski autorstwa uczniów Matejki" a w środę mam sprawdzian z Piastów :). 

Niestety nie wszystkie sprawy idą pomyślnie i niestety moje obawy, które od dawna gdzieś tam żyją we mnie odnajdują coraz mocniejsze odzwierciedlenie w rzeczywistości. Ale może na razie zostawię to w spokoju.

Jutro Magda ma urodziny. Przygotowałam dla mniej kartkę.

Ładna?  

Powrót prostej grzywki :]


Wczoraj położyłam się spać około 23.00 a zasnęłam chyba o 2.30. Mam nadzieję, że dziś nie będę skazana na takie cierpienia i zasnę od razu gdy głowę przyłożę do poduszki :)

Dobranoc:*



Komentuj (0)



Link :: 18.05.2010 :: 20:07

Słońce! Where are you?! 

Niech jutro mnie obudzi taki widok!

Naprawdę, stwierdzam, że ja działam na baterie słoneczne i w końcu muszę je naładować. To krzyżuje wszystkie moje plany, chociaż założę się, że nie tylko moje. Lepiej nie ta pogoda wróci do normalnego stanu i niech maj będzie majem, bo ja na weekend mam plany, które w końcu chcę zrealizować. No. więc tak. 

Teraz przede mną tylko trzy ciężkie dni i nastąpi chwila wytchnienia :).

Wciąż nie potrafię podjąć słusznej decyzji.



Komentuj (0)



Link :: 22.05.2010 :: 22:23

Powiem tyle, że życie jest zadziwiające i to jaki przybiera wygląd. Mimo tego, że kilka dni temu (chyba dokładniej w czwartek) w końcu pojawiło się SŁOŃCE ! Ale mimo wszystko deszcz nie rezygnuje i pogoda jest strasznie poplątana. Jednak kiedy mamy słonko + deszczowa pogoda = wspaniałe niebo.Tego mogłam dzisiaj doświadczyć i się pozachwycać i mimo mało zadowalającej perspektywy spędzenia soboty czuję się szczęśliwa.  Oczywiście moje plany nie doszły do skutku, ale może kiedyś się ziszczą. 

Oto te cuda:



Ja mam zawsze wspaniałe pomysły, zwłaszcza ubierać białe tenisówki kiedy widać, że będzie padać :]


Po kilku ostatnich porażkach w kuchni, postanowiłam się nie poddawać i spróbować jeszcze raz. Skoro Zawsze wszystko mi wychodziło, tylko ostatnio była to może jakaś zła passa teraz wszystko powróciło do normy, kiedy spojrzałam na apetyczne ciasto z rabarbarem, które wyrosło i nie miało zakalca. 

Chcesz przepis? :)

Chyba jednak słodsze niż to ciasto są kociaki Darii. Cudowne są. Aż się nazachwycać nie mogę :)

Chmurki są fajne, kociaki urocze, ale taka zmiana piątkowego wieczoru przebija wszystko :D. Na tym pokręconym świecie są jednak ludzie, którzy mimo upływu lat się nie zmieniają i nadal są tacy fajni i pogodni jak kiedyś. Chodzi ogólnie o to, że wczoraj spotkałam się z kumplem z przedszkola, może to brzmi zabawnie, ale dawno nie bawiłam się tak dobrze. Spontanicznie. A miałam sama siedzieć w domu i się nudzić. Zabawny zbieg okoliczności. 

Reszta jakoś leci we własnym rytmie. Tak, jestem zadowolona z tego jak jest. I do tego ta piątka z chemii  ze sprawdzianu. Może być fajnie. :]

Jak patrzę na te zdjęcia to stwierdzam, że na sobotę też nie mogę narzekać :)




Komentuj (3)



Link :: 23.05.2010 :: 19:59

To wszystko jest cudowne. Daria miała rację, że dzieją się rzeczy nieprawdopodobne. Ten weekend bezapelacyjnie należy do najlepszych. W ogóle się nie nudziłam. Wszystko toczy się we własnym rytmie, tak fajnie. Mają rację ci, którzy mówią, że po burzy zawsze wychodzi słońce, a po zimie jest wiosnaFakt, że wiele rzeczy baaardzo się pozmieniało, niektóre na lepsze inne na gorsze. ale taki rzeczy są nieuniknione, czas na każdym zostawia ślad. Czasem zmienia się wygląd zewnętrzny, czasem wewnętrzny, a u mnie to chyba każdy po trochu. Złapałam się na tym, że teraz zupełnie inaczej patrze na niektóre sprawy niż wcześniej, co nie znaczy że mi się całkiem światopogląd pozmieniał :P. Musiałam wcześniej przeżyć chwile baraku wiary w siebie, by teraz mogło być dobrze i patrzeć na wszystko z dawną radością. 

I wiem, że jak ma się przyjaciela, to mimo zmian jakie zachodzą w każdym z osobna i w tych relacjach, to przyjaciel zawsze pozostanie przyjacielem i zawsze możesz powiedzieć o wszystkim. Wtedy czujesz, że to jest właśnie prawdziwa, solidna przyjaźń. 

Kocham to wszystko!  :)

Dzisiejsze popołudnie minęło mi i Asi na rowerach. Najpierw pojechałyśmy na lody i koktajl do kawiarni, później kupiłyśmy sobie po mufince i pojechałyśmy do parku botanicznego. Cudo!


Może tego tu nie widać, ale była tu ogromna kałuża ;]

Dziękuję! :*

W końcu podjęłam decyzję.





Komentuj (0)



Link :: 27.05.2010 :: 22:22

Bosko! 

To było świetne i chętnie to powtórzę. Jeszcze kilka miesięcy temu w to nie wierzyłam, ale w takie dni jak te po prostu czuję, że żyje :) Jest super. Jest tak fajnie i radośnie. 

Wczoraj było święto mam, i mojej mamie wraz z siostrą złożyłyśmy życzenia zaraz z samego rana, a prezent, który od nas dostała bardzo jej się spodobał. Ogólnie dzień jak co dzień był, ale wieczorem spotkałam się z Asią. Na szczęście powróciły obrady na krawężniku :D . Poopowiadała mi wszystkie nowości, ja jej się odwdzięczyłam tym samym. Dzięki tym takim małym drobnym zdarzeniom mam takie wrażenie, że teraz nic nie stanowi problemu a ja znów mam w sobie ciłę. Czyż to nie wspaniałe? :]

Ale największą rewelacją był dzisiejszy wyjazd do Łodzi i...Szalone nożyczki 


Powiem tyle: to było CUDOWNE. Tego nie da się tak opisać, to trzeba zobaczyć! Polecam, naprawdę warto!

Później była Manufaktura i zakupy :D na szczęście i ja coś dla siebie znalazłam.

Ostatnim punktem tego wyjazdu były odwiedziny łódzkiej szkoły filmowej :)

Piękna jest ta szkoła. Ogólnie dla mnie Łódź na swój sposób jest ładnym miastem, ma bardzo ciekawą architekturę, tylko jest takie jakby zapuszczone. A szkoda. Może ktoś to kiedyś zmieni :)

Moja lektura na drogę. Fajna, taka lekka i zabawna, ale z moimi dziewczynami nie można zając się książką. Zwłaszcza powrót był ciekawy, a na pewno głośny i wesoły. Ja co tej pory ledwo mówię. Ciekawe jak będzie jutro. Wiem, że teraz mam bardzo fajną klasę, na lepsze osoby już nie mogłam trafić :) Tylko czekać, aż znów spotkamy się w tym gronie i powtórzymy to :D

Kocham cie Życie!





Komentuj (2)



Link :: 30.05.2010 :: 00:31

Dzisiaj mogę spokojnie wszystko określić zdaniem z jednej z wielu piosenek Wodeckiego: spójrz jak wszystko się niezmiennie zmienia. Sobota jak każda inna, a jednak nie taka sama :). Dzisiejszy dzień zaliczam do udanych. Szybko uwinęłam się ze sprzątaniem, upiekłam (podobno) pyszną szarlotkę (zdjęć nie ma żeby nikogo specjalnie nie kusić:P). Wszystko dlatego, bo wczesnym popołudniem wpadła do mnie Monia, żeby zmontować 3 statuetki na 1 czerwca. Pomijam fakt, że miała być jeszcze Monika i Magda, ale z Monią spokojnie dałyśmy sobie radę. Ale Monia pojechała i zostałam sama. Asi brak, Darii brak. To jest wkurzające, bo mam wrażenie, że moja udana sobota uzależniona od nich. W sumie to tak myślałam, bo już tak nie jest :). Dzisiejsze popołudnie to było jedno z tych, kiedy nie mam co robić to robię zdjęcia :). Wydaje mi się, że to będzie miła pamiątka, bo fajnie wyszły mimo wszystko :D

Prawda, że cudo? to Kodak, który został wyprodukowany w czasach II wojny światowej. Pamiątka rodzinna.


Wspaniałe są te zachody słońca, które widać z mojego okna :]


Więc skoro miałam się nudzić w domu to postanowiłam pójść się przejść, a w rezultacie trafiłam na ognisko gzie się w ogóle nie nudziłam, i przynajmniej towarzystwo miałam. Teraz wiem, że kiedyś wychodziłam z błędnego założenia, że nikt mnie nie lubi itp. Wcale tak nie jest, a nawet jeśli się mylę, to mam to głęboko gdzieś. I rozmawiając z kolegą stwierdziłam, że to nie ja, tylko tez osoby, które nie chcą mnie poznać wiele tracą. Prawdę mówiąc to nawet nie rusza mnie to, że nikogo nie mam. 

Jest cudnie :D

Tylko... gdzie się podziały tamte prywatki ?




Komentuj (2)



Link :: 15.06.2010 :: 21:24

Jest taki czas kiedy tempo wzrasta, a wtedy ilość czasu jakiegokolwiek znacznie maleje. Teraz kiedy jest końcówka roku wszyscy zostaliśmy wciągnięci w ocenowy szał - uczniowie i nauczyciele. Mimo wszystko u mnie nie jest źle, w sumie to jest nawet bardzo dobrze :D. A później będą zmiany tylko na lepsze. Trochę się działo przez ten czas, ale tak na dobrą sprawę całkiem spokojnie. 


Co do mojej sprawy z weselem, to wszystkie punkty są już praktycznie wypełnione. Partner jest, sukienka jest, buty w sumie też już są, fryzura wybrana, tylko pozostało mi kupić prezent i zrobić kartkę :). Prawdę mówiąc to już się doczekać nie mogę, bo bardzo chętnie pójdę sobie na taką imprezę. Ale pozostał już tylko niecały miesiąc, szybko zleci. Wyglądu sukienki na razie nie zdradę :P 


ale buty są takie... do sukienki pasują, noga chyba fajnie wygląda, tylko czy ja dam radę? 

Mimo tego, że do końca roku pozostało półtora tygodnia, to my mamy jeszcze do przeczytania na czwartek "Świętoszka" . Ha, ha... śmieszne, nie? No ale podobno z nauczycielem się nie dyskutuje, więc jak mus to mus. Chociaż nawet mi to zbytnio nie przeszkadza. W gimnazjum przerabialiśmy tą lekturę, ale w ogóle mi się nie podobała.nie przebrnęłam  do jej końca. Teraz postanowiłam się jeszcze raz do nie niej zebrać i wbrew mym oczekiwaniom bardzo mi się spodobała. został mi jeszcze tylko jeden akt. ale zauważyłam, że ja z książkami mam tak bardzo często. Po prostu do niektórych trzeba dojrzeć emocjonalnie :).

 

I były też Dni Wielunia. Byłam tylko w sobotę, a niedziela... nie miałam z kim iść, jak zwykle. Czy to przypadek, że wszyscy zapomnieli o moim istnieniu? No nie wiem. Jedynie byłam umówiona z Madzią, i bardzo chciałam się z nią spotkać i posłuchać Dżemu na żywo, ale mi się nie udało, bo nie miałam czym dojechać. Sobota była bardzo fajna i ciekawa :D.   A co swoje i tak wiem.


Postanowiłam zaniechać grzywkę i wrócić do stanu bezgrzywkowego. Na pewnie czas i zapuścić włosy, może nie będę tak źle wyglądać :D. 

W życiu człowieka, jednak czasami zdarzają się dziwne dni. Rano mam wspaniały humor, tak błogo się czuję, wiem, że ten dzień będzie udany a wszystko jest takie kolorowe, a jakiekolwiek problemy wydają się takie maleńkie i do pokonania, a zamiast tego wszystko cieszy. Niestety, wieczór potrafi być podły. ale za to uświadomiłam sobie kilka rzeczy, które mają sens. to i tak nie zmienia tego, że nadal mnie to dziwi, irytuje i wkurza. Resztę zostawię dla siebie. 

Zakochałam się! Mój Elvis ♥


Buuu! nie zawsze trzeba byś prawie idealnym ;)

To już chyba na tyle, wszystko ciągnie się do przodu. Niestety dokoła też zdarzyło się kilka przykrych rzeczy. Ktoś odszedł. Wypadek. Niedługo wakacje, więc mam nadzieję na to, że będzie fajnie. Wracam do historii... :*


a oto moje ciastko z wróżbą, czyli... kapsel od Tymbarka ;]




Komentuj (4)



Link :: 21.06.2010 :: 19:25

Ubarw moje życie chaosem kłopotów! 

Wakacje już za chwilę, a w szkole jest teraz tydzień
nicnierobienia. Chociaż jest trochę takich spraw organizacyjnych, wiec jak ktoś
chce to robotę zawsze sobie znajdzie. Tak jak w przypadku organizacji premiery
spektaklu, który wyleci spod skrzydeł naszej klasy już w środę. "Dowód
miłości' taki nosi tytuł. więcej szczegółów zdradzę po przeżyciu tego
wszystkiego.



Co do wakacji, które się zbliżają to jak na razie nic nie
mam. Kilka tygodni temu miałam o nich niezbyt przyjemne zdanie, ale teraz
wydaje mi się, że będzie całkiem fajnie. Trzeba się o to troszeczkę postarać, a
wtedy wszystko jest możliwe :).



Odnośnie mojego obecnego stanu ducha to jest dobrze. Poza
tym na co tu narzekać? No w sumie... chyba, ze na pogodę, burczenie wiertarki i
innych dziwacznych narzędzi za ścianą (na korytarzu mam remont) oraz samotne
wieczory. Ale ze wszystkim sobie przecież można poradzić przy odrobinie chęci.
A przez takie tycie szczegóły, nie sposób jest nie poczuć że się żyje.
wystarczy to, ze jest się komuś potrzebnym :)



Jest też taka sprawa, której nie chcę na razie szeroko
opisywać. Tyle tylko, że zdałam sobie z tego sprawę, że coś jest nie tak. Ale
mnie to totalnie wisi czy ktoś mi wyjaśni o co chodzi, bo to już nie ma sensu.
Wisi mi też to, że się coś może zmienić, trudno bo już na takie rzeczy jest za
późno, już dawno wszystko się pozmieniało. A przez taki obrót sprawy to wszystko
wyjdzie tylko mi na dobrze :). A przecież tak jak mówią słowa piosenki Anny
Jantar: zawsze gdzieś czeka ktoś!  .

Dzisiaj wypożyczyłam sobie książkę w miejskiej bibliotece pt.: "Prosto z mostu" Jane Green. Kiedy otworzyłam książkę moim oczom ukazał się bardzo interesujący cytat:  'Czym jest miłość? W moim mniemaniu jest to: namiętność, podziw i szacunek. Jeśli człowiekowi są dane dwa z tych elementów, to wystarczy. Jeśli wszystkie trzy, to nie musi umierać, by trafić do nieba.' Czuję, ze ta książka będzie idealna na gorące, leniwe popołudnia. 

Szkoda tylko, że niektórzy nie potrafią dostrzec i docenić tego szczęście, które jest tuż obok nich.

Komentuj (0)



Link :: 26.06.2010 :: 23:19
Nie rozumiem dlaczego tak jest, a wszystko układa się w ten sposób. Jestem jednocześnie na siebie zła i jest mi smutno. Wszystko jest takie płytkie i puste. Mam wrażenie, że u mnie teraz jest tak jak w piosence Urszuli "Rysa na szkle". Zostałam sama.Tęsknię.

Komentuj (1)



Link :: 29.06.2010 :: 23:21
No i zostałam już całkiem sama. Bo Ci najlepsi wyjechali, a reszta... nie ważne ;P W każdym razie, początek wakacji spędzam nudząc się jak mops. Mam co prawda różne sposoby na urozmaicenie sobie życia, jak wylegiwanie się na słońcu oraz czytanie książek i czasopism, gotowanie i pieczenie (jestem świetna - dziś na kolację zrobiłam mini pizze dla każdego, pół na pół, a w roli głównej tuńczyk i mięso mielone) i różne takie, ale dla mnie to za mało.  Pogoda jest przepiękna i chciałam jutro iść na basen, ale nie mam ekipy, idą podobno koleżanki, ale to też nic nie wiadomo. Czekam z niecierpliwością na powroty. 
W ogóle, to 1 lipca, moja siostra ma urodziny. Muszę kupić jakiś prezent!
10 lipca... zbliża się dużymi krokami wesela. Prawie wszystko już mam. Dziś obgadałam szczegóły z fryzjerem. Prezent kupiony :D i jeszcze tylko kartkę pozostało mi zrobić. 
Tak poza tym, to ze mną wszystko jest OK. Hehe... przynajmniej ja tak twierdzę, bo naprawdę szczerze siebie polubiłam, tylko innym ludziom długo to zajmuje ;) Kiedyś nadejdzie i mój czas! 

Komentuj (1)



Link :: 03.07.2010 :: 22:46
Cały tydzień. Właśnie tyle trwały już wakacje, to już za nami. Nic szczególnego się nie wydarzyło i myślę, ze te wakacje także nie będą szczególne. Jednak, mimo wszystko podoba mi się to, że są one takie, płynne, nijakie, powolne, spokojnie rutynowe. Lubie to, że mogę robić rzeczy, które lubię, a zazwyczaj nie miałam na to czasu, nikt mi w tym teraz nie przeszkadza. Mogę sobie oglądać kilka filmów dziennie, wstawać i chodzić spać o której chce, leżeć godzinami na tapczanie, a czasem na podłodze w ciemnym pokoju i słuchać piosenek, które tak uwielbiam, piec słodkości, gotować, czytać książki oczywiście spotykać się z przyjaciółkami i znajomymi. Muszę sobie jakoś umilić to, że nigdzie nie wyjeżdżam, a muszę się zadowolić tym co tu mam. 
Jedynie w te wakacje nie chcę się w nic wplątać, chce by było tak, by później nie rozpaczać.
Za równiutki tydzień będę balować na weselisku, więc ja już jestem gotowa. Cały dzień dzisiaj poświęciłam na przygotowanie kartki i wszystkich rzeczy z tym związanych. Oto wyniki mojej pracy:
Poza tym obejrzałam dziś dwa filmy. Oby dwa to moje ulubione gatunki i nie żałuję wcale czasu im poświęconego.
Pierwszy to "Sabrina"
Fotosik darmowy hosting obrazków
a Drugi to "Wykolejony"
Fotosik darmowy hosting obrazków
Nie będę wiele opowiadać, świetne są, jak dla mnie naprawdę warte obejrzenia. Jak ktoś mi ufa i ma podobny gust do mojego to się skusi i nie będzie żałować :)
"- Daj jej pieniądze i zapomni.
 - Ona nie chce pieniędzy. Ona chce miłości.
 - Romantyczka? Hmmm... myślałem, 
że wycofali je z produkcji.
 - To ostatni egzemplarz."

Komentuj (0)



Link :: 08.07.2010 :: 20:30
" with 'kittes'  ;-) "

Wczoraj było ŚWIETNIE! Są osoby, które powinny teraz żałować... a niech żałują :P. Zabawa świetna, ostro.
Plan był prosty. No bo przecież jakiś zawsze musi być. A brzmiał on następująco: bajecznie się bawimy! Czyli po przyjeździe do Oliwi, czekałyśmy na Jolcie. Później pyszne spaghetti pani Bożenki i obmyślanie konstrukcji wieczoru. wyprawa do sklepu po zapasy, czyli Pepsi i chipsy oczywiście :D. A dalej to już było bardzo wesoło, o czym wie jedynie nasze ścisłe grono i będziemy to bardzo długo i mile wspominać. Oczywiście nie obyło się bez dokumentacji, czyli : "Jurka! Rób zdjęcia!"
Podsumuję to może niezbyt cenzuralnym sformułowaniem, ale a to bardzo znanym w naszej klasie: jesteśmy zajebiste! ;)
PS nie złościć się :*

Komentuj (1)



Link :: 11.07.2010 :: 21:00
Co tu dużo opowiadać, było wspaniale! Warto było tak czekać i ekscytować się tą imprezą. Szczerze mówiąc, z ręką na sercu to było to najlepsze wesele na którym byłam. Chociaż równie 'mocne' wesele czeka mnie we wrześniu. Bajka! hehe jeszcze nigdy mnie tak stopy, biodra i ramiona od tańca nie bolały. Oczywiście przeżyłam także konfrontację z niejakim panem Krzysztofem S. moim zdaniem, to matematyka nie jest jego powołaniem, bo orkiestra była super. Pochwalę się, że brałam udział w karaoke i śpiewałam "Daj mi tę noc" , podobno wyszło mi to cudnie :). Było wesoło, tak tego się nie da opisać. Tam trzeba było po prostu być! 
:**
ZDROWIE MŁODEJ PARY!
Pani Świadek, Panna Młoda, przyszła Panna młoda :)
Pan Młody z teściową i Paweł
Może to zdjęcie nie jest najlepsze, ale innego nie mam. Musi być :)
Więc powiem tylko tyle, ze kocham takie imprezy!


Komentuj (0)



Link :: 14.07.2010 :: 12:25
Trudno czasem uwierzyć w to dlaczego jest tak a nie inaczej. Ostatnio zdarzenia najbardziej oczywiste przybierają najbardziej zaskakującą formę. Co to ma na celu? Nie wiem... ale od pewnego czasu mam wrażenie, że pewne zdarzenia są bardzo mało od nas zależne, a nic nie dzieje się z przypadku, bo gdyby tak było, to by nie było tak jak jest. Rozumiesz? więc powiem tyle, że i w moim życiu i wokoło też ciągle coś musi się schrzanić, a brakuje jednej... no może kilku najważniejszych rzeczy.  Są straszne nudy. Nic nie jest takie jak kiedyś. Jak przypomnę sobie ubiegłe wakacje, to można zrozumieć, ze wszystko pozmieniało się diametralnie. Co by tu teraz wymyślić?! A ja?ja czuję się trochę jak zabawka, której nikt poważnie nie traktuje. Faceci to więksi kombinatorzy niż się wydaje. 
A mimo wszystko życzę każdemu dużo szczęścia i wierzę w to, że WSZYSTKO będzie dobrze! :*
________________________

Komentuj (5)



Link :: 26.07.2010 :: 20:07
Nie wiem jak to jest. Gubię się już sama we własnym świecie. Trudno jest czasem się pogodzić ze samym sobą. Nawet sama nie wiem o co mi chodzi. Po prostu znów mam swoje humory. Na to wszystko składa się na pewno dużo rzeczy. Czasem mam wrażenie, że jestem paskudnym człowiekiem, i chyba niestety nie mam na to żadnego wpływu. Chce się zmienić choć troszeczkę, chodzi mi tu o relacje z ludźmi, a głównie z rodzicami, ale nie potrafię! Czasem są takie momenty, że jest mi potwornie przykro, tak, że aż sama siebie się boję. Bo dlaczego?! Przecież wszystko jest OK! Tylko czy aby na pewno? "Weronika! Weź się w garść!" - krzyczy mi do uch jakiś głos, a ja nie mogę się ruszyć. 
Wczoraj z dziewczynami robiłyśmy sobie zdjęcia. Najlepsze zdjęcia jakie kiedykolwiek miałyśmy. Uwielbiam to. Później będzie świetny materiał do wspominania :) Ale jak tak sobie na nie popatrzę, to stwierdzam, że bardzo odmienił mnie ostatni rok. Chyba na lepsze ;)
Zakochałam się w dwóch bohaterach Ulicy Sezamkowej. Popatrzcie sami. Fajnie mi to wyszło, nie?
Elmo i Ciasteczkowy Potwór są super!
  
Koleżanka ma niedługo urodziny. Zrobiłam dla niej kartkę. Oto co mi wyszło:
Może kiedyś.

Komentuj (1)



Link :: 01.08.2010 :: 19:23
Dlaczego ciągle tak jest?!
Wczoraj impreza. Nie powiem, bo się wybawiłam. Mam nadzieję, że jeszcze jakaś będzie. 
Momentami było bardzo wesoło, i w ogóle. Fajnie było, nie ma co mieszać. Impreza świetna i tyle. Tylko że... później jest jakoś dziwnie. Przykro? Może. Nie lubię tych swoich humorów. I coraz bardziej także nie lubię siebie. Śmieszna jestem z tym wszystkim. Dręczą mnie myśli, których wcale nie zapraszałam do mojej głowy. Niech to się SKOŃCZY!

Dużo bym dał by przeżyć to znów. Wehikuł czasu to byłby cud! 

Komentuj (2)



Link :: 06.08.2010 :: 23:58
Dzisiaj wróciłam do domu na obiad po wczorajszej imprezie ;).  Było świetnie i jak najbardziej się udało! Przyjęcia niespodzianka to jednak cudowny pomysł. Prawdę mówiąc nasza Osiemnastka pod koniec już się domyśliła ale i tak wszystko wyszło zgodnie z planem. Noc na kanapie i sen który trwał tylko 3 godzinki. Później śniadanko, które przygotowali nam panowie. A teraz wieczorem poprawiny ;] 
Praktycznie wszystko toczy się tak jak powinno. 
Od mojego ostatniego wpisu trochę się pozmieniało. Co do  rodziców to zastanawiam się, czy zadziała delikatna sugestia innej matki. A poza tym to brak pewnych rzeczy. Tylko są pewne sprawy, na które nie mamy wpływu. Trudno.
A co do tego balowania to raz "śmichy chichy" a później "refleksyjnie". 
Te wakacje są takie trochę martwe jak dla mnie. Ten czas należy do kogo innego. I dobrze. Może tamte były moje, tylko ja tego w żaden sposób nie potrafiłam wykorzystać. Dzisiaj rozważałam opcję A i B. Chyba żadna nie miała szans.


Zabawa trwa!

Do pewnych decyzji trzeba po prostu dojrzeć... a ja zjem sobie ogóraska. 

Komentuj (0)



Link :: 10.08.2010 :: 23:12
I nawet wbrew temu wszystkiemu fajnie jest. Z resztą, co ja gadam, ogólnie jest dobrze, czym tu się przejmować. Takie 'problemy' to nie problemy. Zawsze jest w sumie jakieś 'ale', tylko nie zawsze trzeba go używać. Nie powiem, bo zakupy w sumie jeszcze bardziej poprawiają humor, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Owszem, zastrzeliło mnie parę rzeczy w niedziele, choć to były rzeczy o których wiedziałam, lecz nie chciałam o nich myśleć. Fakt, nie ma się co oszukiwać, że tamte wakacje były inne. Te są takie nijaki, ale są jakie są, a ja mam wrażenie jakby mi życie przez palce  umykało. Nic na to nie poradzę. Mam wrażenie, że bardziej kierują się rozumem niż sercem. to wcale chyba nie jest takie dobre. Teraz to ja czekam na przyjazd rodziny i weselisko! ;D ale do tego wszystkiego jeszcze trochę czasu zostało, i pewnie trochę się wydarzy. 


Świat zewnętrzny jest zbyt mały, zbyt jednoznaczny, zbyt prawdomówny, by zawierać wszystko, co osoba ma w środku.

Komentuj (0)



Link :: 18.08.2010 :: 19:00
Umknęło mi zbyt wiele dni ;)
Teraz potrzebuję mało słów a może więcej czynów, więc nic więcej nie będę pisać.


Komentuj (1)



Link :: 31.08.2010 :: 17:01

Fajna mysz? Sama ją upolowałam kilka tygodni na chodniku ;)

Dziś ostatni dzień, i każdy doskonale wie czego ;P Nic ciekawego się nie dzieje, a ja ze szkołą mam już kontakt od kilku dni. Poniekąd to ja już się cieszę, że znów tam wracam. Wiem... myślisz pewnie, że jestem jakaś nienormalna. W sumie to czasem się ludziom nie dziwię jeśli o mnie tak pomyślą, ale wcale mnie to nie rusza. Fakt. Żal mi tych ciepłych, gorących dni i nocy (tym bardziej, że dziś jest tak potwornie zimno!) ale to może tylko tego, bo poza tym, nic nadzwyczajnego mnie nie spotkało. Owszem, było fajnie czasami, ale nie odczułam takiego szaleństwa typowego dla wakacji. Mam nadzieję, że za rok będzie lepiej :) 
Jedno czego jestem pewna, to niczego mi nie żal ;D może czasami było mi przykro, ale na pewno niczego nie żałowałam!  Oby było lepiej, a jak będzie to czas pokaże! 
:*

Komentuj (4)



Link :: 12.09.2010 :: 22:00
Impreza wprowadzająca nas w weselny klimat ;D




Komentuj (0)



Link :: 14.09.2010 :: 20:15
Teraz mogę powiedzieć, że jest  wspaniale. Wiem, ze wszystko odnajdzie się jakoś w czasie, a ja spokojnie dam sobie z tym wszystkim radę. Jak by co to zawsze wiem, że mam oparcie i już wtedy jest lepiej. To najlepszy wrzesień jak dotąd. Czuję się taka radosna od soboty. Trochę opadły już te emocje, ale nadal jest dobrze. Splot ostatnich wydarzeń jest może dziwny, ale niesie za sobą więcej dobre niż złego ;). W końcu co nas nie zabije to nas wzmocni. Mam poczucie, że mogę wszystko, jednak pod słowem wszystko nie wszystko się znajduje ;P niektóre rzeczy głównie nie zależą ode mnie, wiec muszę zrobić tylko tyle ile mogę, resztę zostawić w spokoju ;). Nie ukrywam jednak tego, że dobrze byłoby mieć kogoś dobrego przy sobie. Trzeba żyć teraźniejszością - rada sprzed kilki minut. I chyba tylko to teraz zostało. 
Cieszę się z nadchodzących dni, bo każdy coś ze sobą  niesie. Może w końcu uda nam się wyjechać na ten plener w najbliższy weekend. 
W ciąż poszukuję butów!
Zmieniłam sobie włosy ;D
A tak w ogóle, to poza tym, że praktycznie wszystko się ta fajnie pozmieniało to nawet jeśli jest mi troszeczkę smutno, albo przykro to nawet łzy które  delikatnie napływają do oczu nie są takie ciężkie i gorzkie, a przynoszą więcej ulgi niż bólu. 


 Jestem osobą, którą chciałam być. Robię to, co lubię, otaczają mnie ludzie, których kocham. To sprawia, że gdy patrzę w lustro, widzę siebie. 

Komentuj (0)



Link :: 17.09.2010 :: 22:47
Są takie dni, kiedy cały świat przychyla nam nieba. Są też takie chwile, które odbierają nam to wszystko. Ja naprawdę jestem jakimś pechowcem, więc można było się tego spodziewać. Dziś miałam jechać na imprezę. Wszystko zmieniło się czwartkowego poranka, gdy poczułam się fatalnie i wiedziałam, że nie jestem wstanie iść do szkoły, a muszę odwiedzić lekarza. Tym samym plany się posypały. Ale w sumie, żadnej reakcji to w nikim nie wzbudziło, więc nawet jakoś specjalnej ochoty już nie mam, a wszyscy się tam pewnie teraz świetnie bawią. Jutro się na pewno wszystkiego dowiem. Jak zwykle. Jest całkiem w porządku  gdyby nie kilka maleńkich spraw. Ale nie martw się tym ;)
Choć poczułam się wczoraj jak bym nie istniała. 
Nie mam ochoty na cokolwiek. Teraz jest mi już wszystko jedno. Inaczej (lepiej) już na pewno nie będzie. 
Kładę się spać, bo wiem co mnie jutro czeka. 
Dobrej nocy. 


Komentuj (0)



Link :: 29.09.2010 :: 00:40
Jest bosko! Takiego września jeszcze nie przeżyłam. Na swoim starym blogu czytałam dziś jakie smuty się mnie trzymały rok temu. Teraz świat zmienił się o 360 stopni. Oczywiście już jestem po weselu! Nie mam zdjęć :( choć później na pewno coś się znajdzie. Zabawa jakiej jeszcze nie przeżył nikt! Dużo się działo i trudno mi teraz to wszystko znów opisywać. Przede wszystkim wytańczyłam się za wszystkie czasy i w ogóle. Moja siostra i już jej mąż mają świetnych znajomych! 
Od wczoraj mam nowego przyjaciela. Jest malutki i ma mięciutkie futreczko. Ma na imię Mieciu i jest słodziutkim sześciotygodniowym kociakiem. 
Poza tym dzisiaj wysiedziałam się u Asi najpierw w kuchni przy pysznej kawie, a później ponad godzinę na schodach, bo oczywiście kiedy wychodzę jest mnóstwo tematów do poruszenia. Siedziałyśmy tam tak chyba ponad godzinę. Ale szczęśliwi czasu nie liczą :) 
Kocham te rozmowy, one tak dobrze mi robią na duszę ♥ 
Uświadomiłam sobie ostatnio, że się sporo pozmieniało przez ostatni rok, choć niektóre rzeczy nadal siedzą na swoim miejscu. Trochę się tego bałam i wczoraj aż nieswojo czułam się w swojej skórze, ale Asia powiedziała mi, ze faktycznie, jest inaczej, ale lepiej. Brakowało tego w moim życiu. A ja właśnie teraz czuję, że żyję! Podobno mieć 16 lat to najlepszy okres w życiu, ale dla mnie moja szesnastka była bardziej gorzka niż słodka, za to teraz czuję, że faktycznie te lata 17-18 są the best! 
Jest wspaniale, choć może nie wszystko dokładnie tak jak sobie to powymyślałam, ale i tak bardzo zadowalająco. A jeszcze chyba nigdy się nie zdarzyło, żeby los biegł pod twoje dyktando... 
Baaardzo się cieszę! Banan na ryjku przez miesiąc! 
♥                                                       ♥                                                
  

Komentuj (0)



Szablon wykonała Effy, pobrano z szablony.blogowicz.info
Wspierane przez: Blog & dodatki na bloga.
Grafika: Weheartit